Słabe tłumaczenie braku informacji. Wynika z niej, że wydawca z Holandii to taki samarytanin, albo ekscentryczny milioner, dla którego koszty, zwrot z inwestycji, przychody, zysk nie są ważne. Ot kupił sobie drogo zabawkę i się nią (na razie) cieszy.