Tu nie chodzi o to czy wydali coś za wcześnie czy za późno i tym samym „dogaszanie” temu czy innemu. Tutaj chodziło o powtarzające się niedotrzymywanie terminów. Jak coś zadeklarowali to niech tego dotrzymają albo dwa razy zastanowią zanim coś powiedzą. A takie rzucanie sobie nierealnymi jak widać terminami wynika najzwyczajniej w świecie z braku umiejętności planowania i zarządzania. Sami to na siebie ściągnęli. Co więcej nie mieli odwagi przyznać się do błędu i zabrnęli z tematem za daleko. Teraz już im pozostaje tylko paniczna minimalizacja strat, ale dalej refleksja nie przyszła, bo komunikaty są wymijające - niby sugerują, że coś nie pykło, ale dążą do rozmycia odpowiedzialności.