Columbus sam jest w ciężkiej sytuacji, zadłużony pod (a nawet ponad) korek i ma zagrożenie kontynuacji działalności. Co zresztą opisują w raporcie rocznym. Pewnie kasę chcą z powrotem od bogini, może straszą postawieniem spółki w stan upadłości żeby przy likwidacji bajzlu trochę chociaż hajsu odzyskać, a bogini to odbiera jako działanie na szkodę spółki… dziwne że do tej pory żaden wierzyciel nie przyszedł już wcześniej z takim wnioskiem.
Rok z okładem już minął jak szukanie opcji strategicznych ogłosili i coś się chętny na kupno tej rewelacji nie znajduje… no ale od samego początku jedyne co tam dobrze działało to marketing, PR i dojenie hajsu z dotacji. Taka prawda niestety.