Trudno nie przyznać racji cesarzowi, choć sam z nim wojowałem przez lata.
No jak nie nazwać śmieciem spółki, którą sam jej szef i właściciel traktuje tak, jakby była śmieciem?
Ten manewr z niedopieczoną pizzą... to tak jakby tuż przed wejściem na główną scenę celowo wdepnął w obfitą, ciepłą psią kupę.
Kto mu tam zabroni gadać do mikrofonu. Ale z każdym krokiem woń się roznosi a wizerunek wiochy (z całym szacunkiem dla wsi pracującej) pozostanie na długo.