Nawet nie "najprawdopodobniej", a na pewno. Do tej pory tak na to nie patrzyłem, ale wygląda na to, że masz rację. Rachunkowość się kłania... Kwotę na dywidendę zawsze pomniejsza się o niepokryte straty i akcje własne. Na pewno sporo zostawią na kapitał zapasowy lub rezerwowy. Gdyby mi zależało na dobrych relacjach z rynkiem i akcjonariuszami, a jednocześnie zabezpieczeniu przyszłości, to dałbym niecałe 14 baniek na dywidendę, czyli złotówkę na akcję i jeszcze 40 milionów by zostało na chude lata. Brak dywidendy i spadek kursu mógłby być wykorzystany do wrogiego przejęcia. Zobaczymy na czym zarządowi zależy...