Hmmm o co tu chodzi? "Inwestor indywidualny" kupuje 90 000 akcji za łącznie 6.4 mln zł, które dodatkowo są niedopuszczone do obrotu... Chociaż za pewnie 1 mln na rynku kupił by ich więcej i dodatkowo miałby akcje bardziej płynne (nie musi czekać na dopuszczenie, może sprzedać w każdej chwili). Jaki sens?