Tak, 120 akcji prosto z wielkiego "batona" Grześka (dobiła mnie opłata biura maklerskiego) – bo w tej najbardziej niszowej perełce GPW, a płynność równa się zeru, każdy większy pakiet to wydarzenie stulecia.
Inwestorzy walą drzwiami i oknami? Ha, jasne – Panie Cud, zeslij nam tłumy, bo inaczej to wieczna wegetacja i modlitwa o cud, żeby kurs nie zszedł poniżej zera.
Boję się wystawić choćby jedną, bo zabiję kurs na amen – psychofani z milionami w garści nie sprzedają, a ja nie chcę być tym frajerem, co rozwali balonik marzeń. HAHAHAHA