Ten były makro z Warszawy podobno ubłagał aby go nie zwalniali, a że nie mieli kandydata na to stanowisko to jemu je dali, ale podobno nie na długo, po wszystkich jego numerach (zatrudnianie rodziny, romanse, mobbing, bezpodstawne zwalnianie ludzi, sprawy w sądzie ... itp) pewnie nie długo popracuje, i pomietajcie o tym, że jak obecny prezes odchodzi z BZ WBK to on wtedy pierwszy "wieszał na nim psy" i w tyłek wchodził Mateuszowi