W mojej prywatnej opinii nie będzie dywidendy - chyba większość ma takie zdanie(?). Nie jest to optymalne dla niekogo ale domyślam się z czego to wynika. Zarządzający spółką są bardziej konserwatywni i znają się na problematyce inżynierskiej co dobrze wróży na długoterminowy wynik realizacji inwestycji ale z punktu widzenia finansowego w mojej ocenie nie rozumieją biznesowego podejścia. Jeżeli nawet wypłaciliby jakąś minimalną dywidendę to zmaksymalizowaliby oba elementy: długoterminową wartość (mała dywidenda nie zaburzyłaby planów inwestycyjnych) i wycenę przedsiębiorstwa (dzielenie się małym zyskiem dałoby stabilność dla udziałowców, rzetelność zgodnie z wypracowaną strategią spółki). Mam wrażenie, że traktują inwestorów jak pasożyty, żerujące na potencjalną dywidendę, a nie jak współwłaścicieli którzy oczekują realizacji zwrotu z inwestycji (nie wszyscy są spekulantami). Jeżeli utrzymają zdanie nt. "mniejszościowych" jako najgorsze pasożyty to powinni przekonać większościowego udziałowca do wykupu - po co się spalać (?). Czy byłoby to dobre dla samej spółki - jeden właściciel? Moim zdaniem nie... bez mniejszościowych udziałowców - patrzących na ręce PGE - spółka pójdzie drogą w ciemny las i nie będzie mieć sparing partnerów do dyskusji. Wystarczy spojżeć na Tauron który mając sparing partnerów inwestorów z hedge fundów zostawił w lesie PGE z ich leśnymi dziadkami w fotelach zarządu PGE SA. Jedyna nadzieja jest w tym, co najmniej kilka osób z PGE Ciepło i dep. inwestycji mają kompetencje nie tylko w towarzyskich konwenansach...