Żeby nie było, nie uważam, że tam są jakieś kłamstwa. Tylko są informacje powszechnie znane od miesięcy, tylko ubrane w sposób, żeby to super wyglądało, prawdopodobnie autor wisi na grubym haku, bo inaczej po co by coś takiego popełniał na blogu Kultura, kuchnia, podróże, produktywność? Z dobroci serca, żeby Wam pomóc zarobić? A i jakim cudem nagle zaczęliśmy to o tym gadać? Bo przez przypadek jest tu inwestor, który akurat obserwuje również tego bloga o kuchni, na którym akurat ktoś napisał artykuł o Text? :D Ludzie serio tego nie widzicie?