witam, ja własnie w dniu dzisiejszym zakończyłam ten wątpliwy epizod w swoim życiu, hmmmmmm, wytrzymałam w tym haosie (grzecznie mówiąc) 2,5 miesiąca, nie dałąm rady więcej. Złożyłam wniosek do przełożonego o zapłatę za nadgodziny ..... zirytowany wysłał mnie do śadu pracy, gdzie zamierzam się udać. Generalnie kwota może nie taka wielka ale i nie mała, wiszą mi około 900 zł. Tyle nerwów mi napsuli że nawet sekundy się nie wahałam żeby udać się do sądu. no cóż, jeśli sie kogoś zmusza do siedzenia po godzinach (mam na to podkładki mailowe - jeszcze dureń przełożony dep. logistyki :) wysyłał na maila groźby że niedopuszczalne jest abym wychodziła po 8 godzinach pracy :) to niestety powinien się liczyć z tym że będzie musiał za to zapłacić. Tyle tylko że on nie chce. Mam dowody na zmuszanie mnie i do tego w tym czasie jak miałam nadgodziny moja córka złamała ręke :):) Dureń jest ugotowany :)