Inwestor to nie są żadne plotki tylko fakty. Całe "porozumienie inwestorów" jest na życzenie tego inwestora , na ten temat prezesowa się w jednym z wywiadów wygadała. Prawdopodobnie ostatni list intencyjny (wartość tej umowy to ładne kilka milionów ) też jest na zlecenie tego inwestora, który chce mieć gwarancje,że pieniądze z obligacji nie pójdą na inny cel. Z kolei ta umowa nie może być sfinalizowana bez pieniędzy z obligacji zamiennych.
Szereg małych kroków np. wykaz raportów za 2011 jest robionych "pod obligacje".. Trudno przypuszczać,że prezesowa robi aferę typu " Żądło" . -bo i po co. Przez 2 lata nie zauważyłem żeby nie dotrzymała jakichś obietnic.