To nawet nie jest pośrednik. To raczej jakiś lichwiarz, który na szybko pożycza pieniądze bez zbędnych pytań, bierze zastaw, który sprzedaje nie patrząc na cenę i zarabia swoją marżę.
Ale na kredyt nie mieli już szans. Wiosną wzięli na prawie 9 mln, aby uratować finanse, bo zabrakłoby kasy na wypłaty. Na koniec marca w kasie mieli trzy tysiące złotych.
Tylko kolejne pozwy mogą pomóc.