Po co emisja akcji, skoro nic nie budują?Spółka BRAS nie potrzebuje miliardów na zakup paneli fotowoltaicznych czy transformatorów. Potrzebuje jednak setek tysięcy złotych na tzw. kapitał obrotowy, czyli na przeżycie i przygotowanie kolejnych projektów. Pieniądze z nowej emisji akcji mają pójść na:Utrzymanie spółki przy życiu: Opłacenie pensji zarządu, księgowości, prawników oraz bardzo drogich opłat za obecność na giełdzie (NewConnect).Zaliczki na nowe projekty: Aby powtórzyć schemat (np. z projektem Pniewy), muszą mieć gotówkę na opłacenie opcji zakupu/dzierżawy kolejnych gruntów, wniosków o warunki przyłączeniowe do sieci energetycznej oraz ekspertyz środowiskowych.2. Dlaczego oddali projekt za długi?W świecie małych spółek giełdowych bez kapitału (jak BRAS) procedury urzędowe trwające 5 lat to wyrok śmierci. Spółka nie miała własnych pieniędzy, by przetrwać te 5 lat. Prawdopodobnie zapożyczała się u zewnętrznych firm inżynieryjnych, prawnych lub u większych partnerów (być może powiązanych z kupującym), aby w ogóle dokończyć papierologię w Serbach. Sprzedaż w drodze kompensaty była jedynym sposobem, by te podmioty nie ogłosiły upadłości BRAS-a.Podsumowanie – na czym polega ten "biznes"?Model biznesowy BRAS-a to czysta spekulacja gruntami i pozwoleniami. Działa to tak:Przejmij grunt i załatw papierologię (za pożyczone pieniądze).Sprzedaj gotowy projekt z pozwoleniem na budowę dużemu graczowi (czyszcząc długi).Wyemituj nowe akcje, aby zdobyć gotówkę na rozpoczęcie procedury od nowa na innym gruncie.Dla założycieli i zarządu taki model pozwala trwać i pobierać pensje. Jednak dla mniejszościowych akcjonariuszy to karuzela rozwadniania kapitału. Każda nowa emisja bez prawa poboru sprawia, że dotychczasowe akcje inwestorów są warte coraz mniej, a zyski – jak widać na przykładzie Serbów – idą na spłatę starych rachunków, a nie na dywidendę.