Chodziku, czytam Twoje wpisy od ponad roku i jestem (jesteśmy z moim klonem) zainteresowani treściami, które tu prezentujesz.
Budzisz zatem skrajne emocje - od naszych j.w. - do skrajnych - aż boję się je cytować. Podoba mi się Twój rzadki upór - moim zdaniem uzasadniony, bo wsparty teorią, której (sic!) nikt tu nigdy nie zanegował, a niektórym zapaliła sie lampka, że może technika to jest jakis wskaźnik decyzyjny. Teraz przykre - dla większości prywatnych inwestorów opowieści o wykresach, punktach w i o jest totalną pomyłką - wystarczy zapytać ile to jest dwa do trzeciej - ciśnie mi się na usta, że sześć. Jestem przekonany, że Twoja książka ma wartość - przecież chciałem kupić pierwszy egzemplarz z dedykacją - podałem nawet cenę. Ale na miły Bóg! Uprość te wywody,
albo zmień audytorium, bo tutaj rzucasz ziemniaczane sadzeniaki na Saharze. Inna sprawa, że po etapie świadomej niekompetencji , nie da się ukryć, że dzięki chodziku polonezu, zacząłem rysować kreski, z niezłym skutkiem. Dzięki i pozdrawiam.
P.S. F the recesja. Mamy stop losy :)