Chyba nie zauważają, jacy są śmieszni. Za dziesiątki milionów tworzą i wdrażają strategie walki z mniejszościowymi współwłaścicielami i wydaje im się, że zamykając kibel,rozwadniając akcje, sterując mediami lub mobilizując sądy do wydania orzeczeń w kilkanaście minut, odnoszą zwycięstwo. Nadymają się też, że są największym koncernem w okolicy, a nie zadają sobie pytania, w jaki sposób do tego doszło i kto za to płaci. Obrzydliwe.