Gdybym miła kilka baniek chętnie odkupiłbym udziały od Plesiaków. Zerwałbym niekorzystne i obciążające Spółkę umowy m.in. z p.Renatą), oderwałbym od "koryta" całą rodzinkę (myślę, że sporo można tu przyciąć co miesiąc), zainwestowałbym więcej w marketing (teraz idzie w dobrym kierunku, ale trzeba sponsorować jeszcze więcej celebrytek i blogerek modowych). Firma musi otworzyć się na rynek. Nawet akcje wyprzedażowe są tu marne... Ta firma mogłaby zarabiać, ale za dużo się z niej wysysa na "bieżące dostatnie" życie. Patrzcie na Kazara. Jest firma z której można brać przykład-buty chińskie, ukraińskie ale projekty bardzo na czasie i wręcz są rozchwytywane przez klientki.