Na razie po niejasnych ruchach wokół ugody na Spółce dominuje defetyzm.
Ale w grze jest ciągle worek hajsu. Trzeba pamiętać, że to jednak mrówka ograła słonia.
Dlaczego teraz, po - jednak - dużym sukcesie, miałaby sobie ostentacyjnie strzelać w stopę? Głupi pomysł.
Tak sobie rozmyślam... a co jeśli, podkreślam słowo JEŚLI, wyskoczą z jakąś (jednak) chwytliwą inwestycją?
Jaki jest wtedy potencjał do wzrostu z tej depresji? Setki procent.