... w nieznanym kierunku, bez załogi.
Kapitan wyskoczył ostatni - zgodnie z obyczajem.
Pasażerowie, z drogo wykupionymi biletami, jeszcze nie panikują, ba niektórzy nawet w uśmiechach poklepują się po plecach.
Że niby tak miało być, że podczas rejsu do Wysp Dziewiczych to normalka.
Zabawna sytuacja :)