W lutym 2002 r. rodzice zakupili dla mnie i mojego dziecka kawalerkę za 75 tys. zł (+ koszty nabycia 3953,50 zł). W kancelarii został sporządzony akt notarialny na moje nazwisko. Nie było natomiast spisanego żadnego aktu darowizny. Nikt o tym wtedy nie pomyślał. Po prostu rodzice wypłacili pieniądze z konta i zapłacili je sprzedającym mieszkanie. Ku mojemu przerażeniu, dziś przyszło do mnie pismo z US o postanowieniu wszczęciu postępowania podatkowego "z tytułu przychodów nie znajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach lub pochodzących ze źródeł nie ujawnionych". Rzecz oczywista, że wydatek na zakup mieszkania nie znajduje pokrycia w moich dochodach (od 2001 r. jestem matką samotnie wychowującą dziecko). Teraz dodatkowo prawie od roku jestem bez pracy (najpierw pobyt w szpitalu i długie zwolnienie, później zasiłek dla bezrobotnych - w lipcu już ostatni...). Mimo że jestem szczęśliwą posiadaczką mieszkania, to jestem w bardzo trudnej sytuacji materialnej. Nie ukrywam, że bardzo się boję wizyty w US (tym bardziej,że nie wiem, czego mogę się spodziewać). Czy grozi mi grzywna? Gdybyśmy wówczas (w 2002 r.) sporządzili akt darowizny, to jaką kwotę musielibyśmy wtedy zapłacić? Proszę o poradę, jak wybrnąć z tej trudnej dla mnie sytuacji. Pozdrawiam. Jola