Chcemy być aktywnym członkiem Grupy Azoty i budować silną markę Zakładów Chemicznych Police - mówił w "Rozmowach pod krawatem" prezes zakładów Krzysztof Jałosiński.
Jak dodawał, "logo mu się nie śni" - to komentarz do obaw związkowców, którzy mówią o marginalizacji Polic, między innymi dlatego, że straciły swój znak rozpoznawczy.
- Silna marka to Grupa Azoty. Jesteśmy aktywnym członkiem tej marki i uważamy, że tylko w ten sposób możemy ochronić firmę przed zaburzeniami w kryzysie gospodarczym, który nadchodzi - stwierdził Jałosiński.
Krytykom zarzucającym zarządowi, że zgadza się na marginalizację "Polic" Krzysztof Jałosiński przypominał, w jak złej kondycji były zakłady dwa lata temu.
- Szkoda, że wtedy wszyscy nie pomagali Policom, bo niestety potrzebowały pomocy i uzyskiwały ją innymi kanałami. Dzisiaj mówimy o tym, kiedy firma jest w bardzo dobrej kondycji finansowej, jak na kryzys gospodarczy. Uważamy, że dobrze się dzieje, jak się dzieje - mówi prezes ZCh Police.
Jałosiński podkreślał, że kolejnym argumentem, który obala twierdzenia o marginalizacji Zakładów Chemicznych Police jest fakt, że fabryka dostanie 150 milionów złotych na inwestycje. Jak przyznał prezes firmy, był on wielkim zwolennikiem konsolidacji. Jałosiński nie wie, czy ktoś z Polic znajdzie się we władzach Grupy Azoty. - Toczą się różne rozmowy - powiedział w "Rozmowach pod krawatem".