"Rok 2018 był dobrym rokiem dla spółki, lecz nie dla akcjonariuszy. W 2018 spółka doświadczyła największej, ponad 70% przeceny wartości walorów, a ich cena - mimo iż odbiła się od tzw. dołka o ponad 100% - obecnie znajduje się poziomie, który w mojej ocenie, w żaden sposób nie oddaje jej wartości i pozycji rynkowej. Trudno jest ocenić, na ile zaistniała sytuacja jest konsekwencją kondycji naszego rodzimego rynku i samej Giełdy Papierów Wartościowych, a na ile skutkiem nerwowych decyzji niektórych znaczących akcjonariuszy. Jako głównemu akcjonariuszowi i prezesowi zarządu, który na wspomnianej przecenie stracił najwięcej, nie pozostaje mi nic innego, jak przyjąć ocenę rynku z pokorą.
Tego typu rynkowe fluktuacje i zawirowania nie są niczym nowym i są tak stare, jak same rynki kapitałowe. Powszechnie wiadomo, iż bardzo często są wykorzystywane do wejścia bądź umocnienia pozycji w spółce przez inwestorów długoterminowych lub inwestorów działających według teorii inwestowania B. Grahama „w wartość”. Z drugiej strony - coraz częściej –podobnie, jak ma to miejsce na rynkach bardziej dojrzałych, takie sytuacje pozwalają również różnym „łowcom okazji” z funduszy aktywistycznych, zaistnieć w spółkach w roli uzdrowicieli, restrukturyzatorów, którzy doprowadzą do wzrostu wartości spółki, a przede wszystkim wypromują własny fundusz, czy osobę. Jest to z pewnością korzystne dla osób pokroju Carla Ichan’a, jednak co do korzyści dla spółek poddanych takiemu działaniu można mieć sporo wątpliwości.
Czy obecna sytuacja dla akcjonariuszy Elemental Holding jest właśnie taką sytuacją? Czy spółka bardziej potrzebuje wyznawców B. Grahama, czy C. Ichana ? Na to pytanie każdy musi sobie odpowiedzieć sam, przy uwzględnieniu nie tylko sytuacji rynkowej i kondycji finansowej samej spółki, ale również, a może przede wszystkim, biorąc pod uwagę poziom dojrzałości naszego rynku kapitałowego, jego płynność, a także zachodzące na nim strukturalne zmiany, takie jak likwidacja OFE i powstanie PPK."