Poczta nie ma szans wygrać w sądzie, nikt nie jest w stanie przyczepić się do przesyłki ważącej ponad 50 g a taką dostarcza Inpost nawet jeżeli ,,pomaga,, nadawcom by takową była bo nadawcy sami to wykonują lub zlecają innym firmom, Majstrowanie przy ustawach tez niczego tu nie zmieni bo jak można komuś zabronić co kto wkłada do koperty lub do niej dokleja to pachnie tylko absurdem i nikt normalny nie powinnien zaczepiać w państwie demokratycznym tego tematu. Jest monopol cenowy do 50g to jest a jak ktoś ma przesyłkę ponad 50 g obojetnie w jaki sposób tego dokonał i znajdzie chętnego który mu to dostarczy za atrakcyjną dla niego cenę to nic nikomu do ich biznesu!!!
Całe to zamieszanie ma na celu odwrócenie uwagi od batali okradzenia własnych pracowników z ich przywilejów i bałaganu kadrowo-politycznego w molochu który juz ledwo zipie skoro ucieka sie do takich praktych by zdyskredytować konkurencję.
Problem polega na tym że jest to działanie świadome więdzą że nic nie wygrają w sadzie ale nawet płacąc odszkodowanie osłabią Integera i zatrzymaja na jakiś czas szybki rozwój konkurencji.
Problem polega tylko na tym jak wyliczyć później odszkodowanie które będzie musiał zapłacić podatnik za idiotyczne zagrywki zarządu molocha, tym bardizej że długotrwały proces może być bolesny dla integera, tak już bezkarni urzędnicy położyli nie jeden dochodowy biznez działając w obronie prawa. Miejmy nadzieję że Integer szybko przejmie inicjatywę i sam zaatakuje prawnie by nie dopuścić do podważania zaufania do firmy jako wiarygodnego partnera biznesowego bo do zapadniecia wyroku jesteśmy cały czas w rozkroku a teraz czas pracuje dla PP i to jest jedena z przesłanek tego ataku, szkoda tylko że ten infantylizm zarządu i pana rzecznika będzie nas wszystkich kosztował jako podatników