Czytam was czasem, głównie z powodów zawodowych, ponieważ zbieram materiały do cyklu artykułów jaki ukaże się niebawem w prasie, w którym w tytule o tym decyzja zapewne zapadnie już dziś po obiedzie, stąd spać nie mogę, taki jestem podekscytowany. Ale do rzeczy, w końcu to forum tematyczne wysoce merytoryczne.
Od jakiegoś czasu widać wzmożone obroty na walorach Brastera. Nie będę się rozpisywał co firma robi na bieżąco ponieważ wszyscy czytelnicy tutaj to wiedzą, a nawet ostatnimi czasy macie tu możliwości niemal onlinowego kontaktu z Marcinem, który postanowił tu pisać codziennie. Jest to wyłącznie jego inicjatywa, zapewne kieruje nim troska o to co się stało z wartością waszych pozycji zajętych na walorze jakiś czas temu. Dla wtajemniczonych wiadomo, że sytuacja ta nie wynika z zarzucanej mu na tym forum opieszałości w zarządzaniu spółką, oczywiste przecież jest to, ze wynalazek Brastera jest na celowniku największych innowacyjnych korporacji na świecie. Niejednokrotnie można tu było przeczytać prezentowane przez was słuszne domysły dotyczące działań destabilizujących kurs, a powodowanych przez takie podmioty jak Apple czy Microsoft. Generalnie sprawa wcześniejszych zawirowań kursowych została już dokładnie przeanalizowana przez ojca jednego z młodych bankierów Banku Światowego. Czas już jednak do sedna, bo to że zaczynam od Banku Światowego, nie jest przypadkiem, sprawa przecież dotyczy produktu światowego formatu o światowym zasięgu, mimo że z małych Szelig o których dopiero od wczoraj głośno. Nie było by może głośno gdyby finansowanie na dalszą działalność udało się pozyskać tak jak to prawdopodobnie po cichu zaplanował jeden z szefów ojca tego bankiera. Od wiosny przecież wszyscy wiemy, że żeby Marcin dalej mógł realizować swoją wizję, spółka potrzebuje kwoty rzędu 40 mln zł na jakieś najbliższe dwa lata. Zapewne zauważyliście, ze na wiosnę nie precyzowano skąd te pieniądze mają pochodzić. Gdyby wszystko poszło tak jak miało pójść w spółce byłyby dziś pieniądze. Ale tak się nie stało ponieważ inwestor prywatny, który miał przekazać taką kwotę na przestrzeni dwóch lat, okazał się podstępnym człowiekiem. Otóż postanowił poinformować organa ścigania iż ktoś chce go namówić przekazanie tych środków w zamian za pomoc w poukładaniu spraw na jego podwórku biznesowym. No i się zaczęło, zrobiło się głośno, Marcin nie przewidział w strategii rozwoju firmy, która konsekwentnie i nieprzerwanie realizuje krok po kroku, iż pojawi się taka okazja zdobycia rozgłosu. Nie była może dla niego kusząca bo darmowa, a Marcin to przecież światowej klasy manager i do darmowych rzeczy podchodzi tak jak ojciec tego bankiera z Banku Światowego do wszystkich i wszystkiego. Stad tez pion marketingowy firmy składający się z fachowców nie wykorzystał tej okazji, ale to chyba jedyne co możemy złego na temat tej komórki powiedzieć od początku jej istnienia. Sprawa pozyskania tych 40 mln w taki sposób jak zaplanowano legła w gruzach, pośrednik prowadzący rozmowy, został zawieziony przez pracowników ojca tego bankiera na dwumiesięczny urlop wypoczynkowy ściśle związany z precyzyjnie wytyczoną lokalizacją, z możliwością przedłużenia. No i na szybko trzeba było działać, bo przecież Marcin już na oparach kasy pcha ten wózek pełen magazynu innowacji. Decyzja zapadła wiec momentalnie, cel pozyskanie 40 mln, po dokonaniu segmentacji inwestorów i konsultacji z autonomiczną biznesową jednostką toruńską, podjęto decyzję o wytypowaniu grupy posłusznych od lat inwestorów, a być może nawet dwa w jednym bo w większości również potencjalnych klientów ( precyzyjniej klientek). O tyle fajnie że klientki te będą patrzeć, ewentualnie modlić się do urządzenia, ale raczej nie używać bo tego nie ogarną jak z resztą większości spraw w życiu. No i tu docieramy do dnia wczorajszego, czyli konwencji PIS w Szeligach, formalnie zorganizowanej w jakiś sprawach partyjnych, nieformalnie temat przewodni w kuluarach to Braster. Pojawiło się pojęcie PIS więc już chyba każdy wie skąd te szaleństwa z kursem w ostatnich dniach – wtajemniczeni wydzierają sobie wzajemnie akcje, wykres obrazuje walkę frakcji wewnątrz litej jak matryca ciekłokrystaliczna struktury, nie dowiadujemy się o przekraczaniu progów, bo to są sprawy regulowane obowiązującym prawem, a jak wiadomo dotyczy ono wszystkich, ale nie PIS. Do tego doszły jeszcze sprawy związane z szantażem ze strony autonomicznej jednostki biznesowej z Torunia, którą podejrzewa się tu w kuluarach o posiadanie sporych udziałów w biznesie. Zrozumiałe to o tyle, że oni są również swego rodzaju Instytutem parającm się działalnością w zakresie cudów, co stanowi oczywistą korelacja z funkcjonalnościami produktu spóki w szczególności wersji Pro. W tym momencie mógłby sporo jeszcze pisać, co to ja tam wczoraj w kuluarach słyszałem, w kiblu dłużej siedziałem bo dzień wcześniej przyjechałem na miejsce, knajpy były pozamykane, poszedłem na stróżówkę Brastera, gdzie ochroniarz odstąpił mi smaczna otwartą konserwę przeznaczoną dla kota, który podobno z wrażenia już od środy nic nie je. No i mnie pozamiatało bo mlekiem popiłem. Mleko pije odkąd pracuje nad materiałami Brastera po to żeby mieć rozbudzoną wyobraźnie pochodzącą ze źródeł, które są przedmiotem badań Brastera. Siedziałem w tym kiblu z pół godziny. Co chwile przewijali się tam członkowie zarządu spółek SP. Wszyscy coś planują w związku z Brasterem, ten od LOT widzi urządzenie zamiast masek tlenowych w samolotach, inny od energii mówił, że przygotowali grunt, będą odrywać z czasem śmigła od wiatraków i na te maszty Brastery montować tak żeby w tych nawet zaniedbanych regionach polski kobiety miały dosłownie nieograniczony dostęp do urządenia. Był też ten od Narodowego Centrum Onkologii, którego powstanie obiecał szef ojca syna z Bank Swiatowego , rozmawiał chyba z kimś z resortu energii, że nie ma planów bo w zasadnie cały budżet ma na potrzeby wynagrodzenia swojej rodziny i rodzin tych którzy podmiot mu stworzyli i pracowników podesłali, na inwestycje nie ma nic. Przeleciał też pomysł rekompensat barterowych brasterem za podwyżki prądu dla sfery budżetowej. Zaimponował mi strasznie ten od PKP Intercity, chwalił się przy pisuarze takiemu starszemu mędrcowi, światowej klasy ekspertowi z dziedziny lotnictwa w mixie botanicznym ze specjalizacją drzewa liściaste: brzoza (ten to stał chyba przy pisuarze z 15 i zaglądał w dziurki w muszli czy chyba stamtąd go ktoś nie atakuje) ze ma podstępny plan, zaskoczenia wszystkich, a mianowicie sukcesywnie przekwalifikowywuje wagony WARS na konfesjonały, zgodnie z wolą właściciela, a Marcina namówił na istalacje wersji PRO w tych wydzielonych pomieszczeniach, Marcin mu podobno obiecał że jakaś zleci koledze opracowanie algorytmu do PRO na wzór wykrywacza kłamstw, który będzie badał nie tylko czy cycek jest zdrowy, ale czy właścicielka cycka mówi prawdę. Tu mędrzec zaproponował oby popracować nad wersja PRO do badania prostaty, rozmarzył się, przedstawił wizje spowiedzi ze stymulacją doznań. No ale to jakby inny obszar. Do sedna, bo z szefem sedna Marcinem był wczoraj problem, poczytałem wczoraj rano tu na forum, że idzie w ciąg jak Małysz za dobrych lat na skoczni. Nie wiem czy ktoś z nim będzie miał dziś kontakt, czy może sam się tu odezwie, bo poźnym wieczorem zrobiło się nieciekawie dla Marcina. Może to intuicja w jego przypadku, czuł że coś może pójść nie tak i stad go nie było, może jakieś promocje przedświąteczne w sklapach odzieżowych, nie wiem. Nie zmienia to faktu że o intuicji Marcina nie ma co dyskutować, posiada ja, dowiódł tego wprowadzając w ciemno innowacje na rynek, dla mnie to bezdyskusyjna kluczowa kompetencja jaką posiada, słowo kluczowa przy jedynej może i jest zbędne, ale ładnie brzmi. No nieważne, najważniejsze to co się stało około 23. W kuluarach przez nieobecność Marcina od Wiadomości które wszyscy uczestnicy obejrzeli w specjalnie przygotowanej Sali projekcyjnej, zaczęły się pojawiać pogłoski o planach zmiany na stanowisku dowodzenia perłą narodową Braster. A że w PIS działa się szybko, a im ciemniej tym szybciej to około 23 pojawił się podprogowy przekaz na Twiterze pióra, typowanej od dawna przez niemal wszystkich działaczy PIS na ambasadorkę marki, Krystyny Pawłowicz. Zachęcam do odszukania tego wpisu, jest tam mowa o zakończeniu przez tą niewiastę z klasą, przepełniona mieszanką wdzięku i seksapilu,(którego zazdrości jej Aneta Kreglicka, notabene siedząc w kiblu słyszałem z damskiego jak ją skręca) o zakończeniu kariery politycznej, zajęciu się aspektami zdrowotnymi – tu ewidentnie oko do brastera, rodzinnymi – tu już na baczność pion marketingowy, bo całkiem możliwe że będzie miało to związek z założeniem rodziny, czego nie wolno nie wykorzystać w kampanii marketingowej. Całkiem jednak możliwe, że marketingowcy zrobią to w ramach polecenia służbowego wydanego przez jeszcze wczoraj niekwestionowaną celebrytkę numer 1 sceny politycznej, a dziś, jutro z dużym prawdopodobieństwem następczynie Marcina. Dobra teraz lecę do łazienki umyć się, bo się spóźnie się na mszę od której zaczynamy tu dziś dzień, kołysząc się wspólnie przy nastrojowej muzyce złączeni łańcuchem czystych rąk, stąd tez łazienki pominąć nie mogę.
Nie wiem czy jutro będzie sens, zebym pisał co dziś się wydarzyło, bo być może już to wszystko oficjalnie ukaże się najpierw w Gazecie Polskiej wzbogacnone o decyzje podjęte dziś, a potem w kolejności w komunikatch spółki. Chciałem jeszcze skrobnąć coś na temat ostatniego kontraktu zawartego przez Marcina, ale może poczekajmy bo ojciec tego bankiera z Banku Swiatowego coś tam pod nosem bąkał, że zbada tego azjatyckiego partnera, no i w tym celu wysłał trochę znajomych i rodziny do Chin, każdy dostał fotkę tego gościa i będą szukać i wypytywać jego znajomych jak się prowadzi itd.
Miłego dnia