Czegoś tu nie rozumiem. W wolnym obrocie jest 20,2 mln akcji. Czy nie łatwiej namówić kogoś nieskoligaconego rodzinnie ani prawnie do ściągnięcia z rynku 10 mln akcji? Wyciągnie to kurs na conajmniej 5 zł. Jeśli ściągną je po średnio 3,5 zł to wydadzą na to ZALEDWIE 35 mln i będzie można spokojnie puścić warranty po 4 zł w ilości np 20 mln sztuk które obejmie w znacznej większości tylko on i ten namówiony inwestor więc nie grozi szybka zwała.
Albo po prostu animator który wyciągnie kurs na 4 zł nie zwiększając stanu posiadania. Nie mówcie że się nie da :)