Cena może być różna
Chodzi o zapis dotyczący ceny. Spółka podała już wcześniej, że na buy back 10 proc. akcji własnych może wydać maksymalnie 34,4 mln zł, co daje cenę nie wyższą niż 8,90 zł za papier (ostatnio kurs oscyluje w przedziale 2–2,40 zł). Zwykle skup akcji w ramach oferty prowadzony jest po z góry określonej cenie, jednakowej dla wszystkich inwestorów, ale w przypadku Orphée akcjonariusze sami będą podawać cenę, po której chcą sprzedać walory.
– Mechanizm zaproszenia do sprzedaży akcji powoduje, że akcjonariusz wskazuje oczekiwaną cenę sprzedaży, gdzie górne widełki to 8,90 zł. Nie możemy wpływać na wolę sprzedającego w zakresie ceny. Redukcja będzie proporcjonalna co do liczby akcji, ale oderwana od propozycji cenowych – zaznacza Tomasz Tuora, przewodniczący rady dyrektorów i akcjonariusz Orphée, mający 8,4 proc. akcji.
Oznacza to, że Orphée przeprowadzi coś w rodzaju book buildingu i akcjonariusze będą mogli sprzedać akcje po różnej cenie, w zależności od deklaracji. Trudno jednak sobie wyobrazić, aby inwestor chciał sprzedać akcje taniej niż po 8,90 zł, skoro poziom zadeklarowanej ceny nie będzie miał wpływu na stopę redukcji.
– Na razie trudno wskazywać, jakie mogą być ostateczne ceny w umowach sprzedaży akcji. Będą one wynikiem złożonych ofert – kwituje Tuora. Dodaje, że w ostatecznym rozrachunku chodzi o to, aby spółka skupiła jak najwięcej walorów, jak najmniej wydając, i wywiązała się ze zobowiązania złożonego podczas emisji akcji w 2014 r. dotyczącego Diesse.