Ryszard Petru: z BRE powiedział:
Mamy tu do czynienia z pewnym nieporozumieniem. Te wszystkie transakcje były zawierane lege artis. Dyrektor finansowy, podpisując się pod umową z bankiem-oferentem opcji, akceptował jej niesymetryczność.
>>>W cywilizowanym kraju, w Unii Europejskiej anulowanie jakichkolwiek umów cywilno-prawnych podpisanych zgodnie z polskim prawem wydaje się niemożliwe. <<<
Oczywiście w sądzie można próbować podważyć umowę związaną z opcjami, argumentując że ich sprzedawca nie poinformował o drugiej części tej umowy, czyli sytuacji co się stanie, gdy złoty zamiast się umacniać zacznie spadać, ale czy to wystarczy? W Polsce nie obowiązuje MiFID (red. Dyrektywa unijna w sprawie rynków instrumentów finansowych, której jednym z celów jest zapewnienie inwestorom w Unii Europejskiej wyższego poziomu ochrony ich inwestycji).
Ale MiFID właśnie w Polsce nie obowiązuje. Gdyby dyrektywa była zaimplementowana w polskim prawie, wtedy można byłoby dowodzić, że jedna ze stron umowy opcyjnej nie przekazała wystarczających informacji drugiej stronie. Ale MiFID-u podkreślam w Polsce nie ma.