Jak wiecie, w na początku roku (styczeń/luty) spólka musi wykupic obligacje za ok. 43 mln złotych. Pieniędzy na ten wykup w kasie nie ma i nic nie wskazuje na to, żeby były. Dlaczego? Dlatego, że aktywo wystawione na sprzedaż, czyli Koneser, nie wzbudza póki co zainteresowania inwestorów, a w kazdym razie nic nam o tym nie wiadomo i nic na to nie wskazuje. Dodatkowo spólka będzie musiała oddać ok. 25 mln złotych spólkom ze stajni L&W. Stanie się to prawdopowodbnie w wyniku potrącenia przy okazji rozliczeń nakładów na prjekt RT. Tymczasem jednak L&W nie kwapi się do zainwestowania w ten projekt i kto wie, czy w ogóle tak zrobi, jeśli pojawi się recesja w gospodarce. W każdym razie gotówka z rozliczenia obecnych nakladów RT nie trafi do kasy BBI, więc akcjonariusze ie mają na co liczyć.
Widzimy, że dla utrzymania płynności finansowej spółki niezbedna jest sprzedaż Konesera. Na to jednak szybko się nie zanosi. Przypomnę, że w poprzednich latach spólka musiała rolować część obligacji, żeby utrzymac płynność. Czy tym razem również częśc obligacji zostanie zrolowana? Chodzi tu o niebagatelny wykup, o ponad 40 mln złotych. Spólka takiej gotówki w kasie nie ma, to co jest to ok. 7 mln złotych, z których trzeba bedzie pokryć koszty ogólne zarzadu, które obecnie wynoszą > 1 mln złotych miesiecznie. Do daty wykupu obligacji mamy właśnie 7 miesięcy, więc 7 mln w kasie wystarczy tylko na pokrycie kosztów ogólnych zarzadu, czyż nie? Z czego zatem spólka wykupi obigacje za > 40 mln złotych? Ze sprzedaży Konesera? Trudno tak zakładać, skoro nie słychać o potencjalnym nabywcy, o liście intencyjnym czy badaniu spółki celowej. Czy zatem prezesowi uda się zrolować obligacje za > 40 mln złotych? Ile to by kosztowało? WIBOR 6M wynosi obecnie 7,02%. Do tego trzeba dodać marżę, która wyniesie prawdopodobnie >10%. W sumie może to być ok. 18-20% rocznie, czyli od >40 mln złotych daje to rocznie 7,5-8 mln złotych odsetek. W połączeniu z kosztami ogólnymi zarządu dawałoby to ok. 20 mln złotych, które corocznie musiałyby wypływac z kasy spółki. Uważam, że taki poziom % może ewentualnie zainteresować obligatariuszy. Pisze ewentualnie, ponieważ nawet pobieżna analiza sytuacji w spólce nie nastraja opytmizmem. Skąd bowiem spólka miałaby wziąc ok. 20 mln złotych (koszty ogólne zarządu + odsetki od obligacji) oraz > 40 mln złotych na sam wykup obligacji? Razem ok. 60 mln złotych. Prosty rachunek pokazuje, że nawet po sprzedaży Konesera w przyszłym roku, np. w połowie 2023, z zyskiem 100 mln złotych (bylby do nielada wynik), w kasie po spłacie zobowiązań zostałoby ok. 40 mln złotych. Kolejne przepływy pojawią się przeciez dopiero po wybudowaniu PS i RT, a więc za kilka, kilkanaście lat. To juz chyba domyslacie się, że prezes w trosce o własne i kumpli pensje nie przekaże ani grosza z tych milionów na dywidendę, skoro same pensje członków zarzadu wynosza rocznie ok. 2,5 mln zlotych, więc do czasu wybudowania i sprzedaż PS wypłaci sobie i kumplom > 10 mln złotych. A przeciez sa jeszcze inne koszty ogólne, ok. 10 mln złotych rocznie, więc może sie okazac, że w/w 40 mln złotych nie wysraczy, czyż nie? Przypomne w tym miejscu, że prezes oświadczył, że spólka nadal będzie finansowac się długiem, czyli zakłada z góry, że przychody bieżące nie wystarczać będą na prowadzenie działności bez udziału obligatariuszy.:)A to z kolei prowadzi do wniosku, że o dywidendzie możecie zapomnieć.
Wcześni, w innych postach, pisałem, że dwie nowe inwestycje (RT i PS) potrwają w sumie kilkanaście lat, a zyski z nich będa prawdopodobie niższe niż same koszty ogólne zarządu, który do 2035 roku wyniosą prawdopodobnie > 150 mln złotych. Każdy moze przeprowadzić samodzielne szacunki i wynik będzie prawdopodobnie podobny.
Cały model biznesowy stworzony w BBI prowadzi do tego, że jedynmi beneficjentami są członkoiwie zarzady oraz obligatariusze. I dlatego z akcjonariatu prawdopodobnie wycofały sie prawie wszystkie fundusze oraz p. Radziwiłł. Teraz, gdy członkowie zarządu, wykorzystując niską wycenę rynkową, dokupili akcji i kontrolują ok. 33%, żaden fundusz czy duzy inwestor nie zainteresuje się akcją BBI. Dlaczego? Ano wasnie dlatego, że taka inwestycje niczego by im nie dała? Spólka ie wypłaca dywidendy, płynnośc na rynku jest umiarkowana, kurs spada i akcje były już dwukrotnie scalane. Kupić można, ale komu sprzedać z zyskiem pakiet kilku czy kilkunastu % akcji. Przykładowo taki Quercus kupował akcje prawdopodobnie po 15-20 złotych za sztukę, a sprzedał po ok. 6 złotych za akcję. Pan Radziwiłl również na tej inwestycji nie zarobił. Pozostałe fundusze również na zarobiły, co każdy moze sprawdzić.
Jakie zatem są przesłanki do spekulacji, że kurs akcji będzie rósł? Ja ich nie widzę. Widze natomist powody do spadku kursu - i to się dzieje.
Wzrosty, które obserwujemy w soatnuich dniach dzieją się na wolumenach kilkuset czy kilku tysięcy akcji i wskazują na możliwośc manipulacji w celu wywołania zainteresowania tym papierem. Tak się jednak nie dzieje. I dziać się nie będzie.:)
Taka jest moja spekulacjas.