Dzień dobry moi drodzy!
Czy to sen na jawie?
Zmiana kodu dziś nastanie!
Kilka dni i kurs na grosze,
nawet Bóg tu nie pomoże!
A prezesik siedzi na kanapie
i po głowie się drapie.
Myśli: przecież to jest produkt życia!
Nie mam Wam nic do ukrycia!
Może trochę poszło kasy,
na szampana, ananasy,
lecz to nie jest wina moja
że nie chce brastera żona TWOJA!!!!
Kupuj zatem go dla siebie!
Może pod ogon? Tego już nie wiem...