Brak jakichkolwiek informacji nie przesądza, że się nic nie dzieje. Nie mówię tutaj o działaniach zarządu mających na celu wyjście z sytuacji krytycznej. Jeśli ktokolwiek myśli, że można przeprowadzić taki przekręt bez konsekwencji to się srogo myli. Dotyczy to nie tylko zarządu, kłamstw, wyprowadzania majątku (którego właścicielami są przecież akconariusze), poświadczenia nieprawdy itp itd. Każde takie działanie ma swoją nazwę w prawie - dotyczy to także działań towarzyszących oraz instytucji towarzyszących (doradczych, nadzorczych). Dla wielu utrata nawet niewielkiej sumy pieniędzy jest pretekstem do podjęcia działań zwrotnych w myśl porzekadła:
Nawet najlichszy robak mścić się chce deptany.
Ktoś może pomyśleć, że do takiego działania trzeba się przygotować i mieć nie wiadomo jakie fundusze - na audyty, ekspertyzy itp itd. No to mówię, że nie. Wystarczy znaleźć (co się też stało) osoby (dziennikarz, prawnik, prokurator) dla którego taka sprawa będzie trampoliną zawodową. Dla nas nawet jak się kasa nie zwróci pozostaje satysfakcja sprawiedliwości.