Niech zrobią coś dobrego dla ludzi, dla ludzkości.
Nieważne czy ktoś na tym zarobi czy nie, liczy się to ilu ludzi się dzięki temu uratuje,
ilu ludzi zachowa nas we wdzięcznej pamięci bo tylko pamięć po nas pozostanie.
A telewizja niech się śmieje, nic innego nie potrafią.
Film "Aleksander" kończy się słowami:
"Prawda jest złożona i prosta zarazem, prawda jest taka, że wszyscy go zabiliśmy,
naszym milczącym przyzwoleniem bo mieliśmy tego dosyć.
Jaką mieliśmy przyszłość? Zakończyć żywot tak marnie jak Kleitos?
Oddać majątki na rzecz znienawidzonych azjatyckich pochlebców?
Mieszanie ras? Harmonia? Lubił o tym mówić, ale czyż tak naprawdę nie chodziło
żeby podporządkować sobie kolejny naród? Nigdy nie wierzyłem w to jego marzenie.
Żaden z nas. Taka jest smutna prawda. Marzyciele są męczący dla innych, muszą umrzeć
zanim nas zabiją swoimi przeklętymi marzeniami.
Wyrzuć to wszystko Kadmosie... Bełkot starego człowieka. Napisz- zmarł z powodu gorączki i ogólnego osłabienia. -Doskonale faraonie.
Inny zostałby w Macedonii, ożenił się, płodził dzieci i umarł jako sławny mąż.
Ale nie Aleksander, całe życie walczył o to żeby uwolnić się od strachu i tylko dzięki temu stał się wolnym, najbardziej wolnym ze znanych mi ludzi.
Jego tragedią była rosnąca samotność i zniecierpliwienie dla tych, którzy go nie rozumieli.
Nawet jeśli jego marzenie o pogodzeniu Greków i barbarzyńców skończyło się porażką,
ale jaką?
Jego porażka przewyższa sukcesy innych, wiele lat już żyję na tym świecie Kadmosie i wiem, że sława i wieczna pamięć należy do tych, którzy urzeczywistniali wielką wizję.
Największą miał ten, którego zwą Megas Alexandros, największy z wielkich.