ne rozume kogoś, kto pozbywa się akcji na tuż tuż przed windą? czy ktoś potrafi to racjonalnie wytłumaczyć?
Czy naprawdę warto zabijać się o kilkadziesiąt groszy na akcje, skoro perspektywa jest na dużo większy zarobek nawet w średniookresowym terminie?
ne rozume
chciałbym zobaczyć tych cwaniaków co sprzedają za tydzień albo dwa tygodnie
Cierpliwość jest cnotą