Że można zwariować uprawiając hazard, ale rodzina czy znajomi, którzy nie grają? Niby współczują a za plecami się podśmiewaja i obgadują : słyszałeś(aś) ten gość podobno umoczył oszczędności gdzieś na jakiejś giełdzie. Popatrz, popatrz, idzie ten co go wyczyścili z kasy, itd... To gdzie ma teraz chłop wyrzucać swoje żale? Swiruje tutaj