Pan prezydent ma coś takiego w sposobie mówienia, tembrze głosu, hałaśliwości, wytykaniu paluchem (np. dziennikarzy), w minach pełnych nienawiści i w sposobie poruszania się, który przypomina (jak się dawniej mówiło) "praskiego cwaniaczka" lub kibola, którym zresztą szczyci się być, że właściwie niezależnie od tego co mówi i robi (a mówi a zwłaszcza robi straszne rzeczy) za nic nie może wpasować się w konwencje, prestiżowej wszak, prezydentury. I ta niemożność jest jakaś fundamentalna. Ale wyobraźmy sobie naszą smutną ojczyznę, gdzie prezydentem jest Nawrocki a premierem Duda, Czarnek, Kowalski... zawsze to jakieś pocieszenie, w końcu mogło być jeszcze gorzej....