Od dłuższego czasu kurs akcji stacza się jak po równi pochyłej, pomyślałem więc, że dobrze będzie
sprzedać teraz akcje, póki mają jeszcze jakąś wartość a następnie odkupić je powiedzmy po 50 groszy czy po 1 zł.
Wtedy straty będę miał mniejsze a w przyszłości większe prawdopodobieństwo zarobku.
W dodatku moja sprzedaż będzie powodowała spadek wartości akcji co z kolei będzie mnie szybciej przybliżać
do odkupienia tych akcji po niższej cenie.
Po najbliższym zapewne kiepskim raporcie spodziewam się lawinowego spadku wartości papiera i szybszy spadek cen
co jeszcze bardziej uskuteczni moją taktykę.
Powyższe przemyślenia są jedynie moją osobistą teorią i nikomu nie zalecam jej stosowania w domu
ani na giełdzie, choć w moim mniemaniu mogą się szybko sprawdzić.
Wiem, że wielu z was będzie jojczeć, syczeć pstrykać i kręcić nosem, że to niby wy wiecie lepiej co i jak robić etc. etc. etc.
ale każdy z was przecież ma swój rozum, co prawda niektórzy malutki, inni większy - ale to już ich problem.