za chwilę miną 4 lata, jak siedzę na CCC, wszedłem za ponad 60, a potem co? przez ponad półtora roku ładowałem sukcesywnie do wora, mimo wciąż spadającego kursu i krwistej czerwieni, a na forum królowało jedno słowo "bankrut", przetrzymałem cierpliwie i obecne problemy mnie nie ruszają, szorty - fakt wykonują krecią robotę, ale i też prezes "lubi pogadać" często przybierając postać megalomana, tylko: JA, JA, JA. Obecne daję tej spółce i sobie ostatnią jednak szansę obliczoną jeszcze na dwa kwartały, potem podejmę decyzję, co dalej. Wciąż jestem sporo zarobiony, ale najbardziej wnerwia mnie od kilku kwartałów komunikacja spółka - rynek - temat znany, nie będę się rozpisywał. Na szczęście nie wiszę na haku, bo na gpw wkładam tylko zbędne środki, ale ile można robić z siebie jelenia...pozdrawiam cierpliwych