Obyśmy przy wielkanocnym stole, zasiadając sami, cjoć na chwilę zapomnieli o chwili, gdy kupiliśmu akcje tego giełdowego crapa.
Oby nasze myśli przestały krążyć wokół nowej emisji, frustrujących spadkach i hektolitrach brązowizny, która nas okleja codziń.
Niech tan czas radości i nadziei, dla wszystkich cieci, potopionych na Grininie, będzie czasem entuzjazmu i ochoczego grzmienia z prostat.
Wesołych Świąt!