Trzeba mieć niezły tupet aby tak głośno PRZEPRASZAĆ. Ja tutaj widzę dwie możliwości
1. Albo jest zawodowym złodziejem i najzwyczajniej okradł nas i firmę
2. Albo jest totalnym nieudacznikiem i powinien w szpitalu który jest obok jego firmy siedzieć na cieciówce zamiast sprawować stanowisko prezesa.
Innych możliwości nie widzę. Albo wiedział i dział z premedytacja albo jest totalnie pozbawiony kompetencji zarzadczych i potrafi tylko pisać dotacje ale gdy się one kończą to kończy się jego firma.
Jeśli mamy scenariusz pierwszy to ciekawe czy razem z innym mistrzem inwestycji kapitałowych z Wrocławia ustawiają się na kawę aby porozmawiać o swoich biznesach. Mowa tutaj oczywiście o legendzie Indata SA czyli Grzegorzu Czapli. Jeden i dugi jest siebie warty. Dlaczego akurat plaga takich meneldżerów spadła na Wrocław?