Przylecą dwa ostatnie nowe dreamlinery. Przewoźnik dopina też leasing kilku kolejnych – najpewniej używanych – maszyn. – Jesteśmy na ostatnim etapie rozmów z wąskim gronem leasingodawców – mówi DGP prezes LOT-u Rafał Milczarski.Najpilniejsza potrzeba LOT-u to samoloty wąskokadłubowe średniej wielkości, które zabierają na pokład 150–180 pasażerów. Przewoźnik chce za ich pomocą obsługiwać trasy europejskie, głównie z Warszawy.
Dzisiaj w tym segmencie ma tylko trzy boeingi 737-400 z początku lat 90., z których jeden przeszedł właśnie tzw. retrofit wnętrza, a modernizacja pozostałych ma się zakończyć jesienią. Potencjalne kolejne maszyny z tego segmentu to nowsze boeingi 737-800 albo airbusy A320 – Polska to jedyny duży kraj
UE, w którym narodowy przewoźnik nie ma żadnego samolotu tego producenta.
Krótki termin dostaw wskazuje, że najbardziej prawdopodobne jest pozyskanie w pierwszym etapie maszyn używanych (na nowy samolot z tego segmentu czeka się znacznie dłużej niż kilka miesięcy). Według Sipińskiego nie musi to być złe rozwiązanie. – Samoloty pasażerskie mają
długi cykl życia. Z punktu widzenia operacyjnego najważniejszy jest stan techniczny maszyny, jej konfiguracja i kto z niej wcześniej korzystał – tłumaczy ekspert. Ile będzie tych samolotów? Narodowy przewoźnik zapowiada dwu- lub trzykrotne zwiększenie floty średniej wielkości. A to oznaczałoby pozyskanie 6–9 maszyn.
http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/961337,lot-powieksza-powietrzna-flote-przyleca-nowe-dreamlinery.html