Wystarczy jeden koszarowy dowcip przy kielichu i eliminują cię z życia publicznego -
powiedział w rozmowie z "Newsweekiem" Radosław Sikorski mówiąc o cenie, jaką musiał zapłacić za obecność w życiu publicznym.
Radosław skarży się Lisowi - :))))
Biedaczek - już mi smutno :)
Widocznie Polacy mają inny rodzaj poczucia humoru i niekoniecznie śmieją się z tego co bredził
"PO kielichu" radosław.
Żarty grubiańskie, stwierdzenie " zaje....my PiS komisją" Macierewicza" jest idealną wizytówką tego CHAMA,
który nie nadaje się na żadne publiczne stanowisko - zwłaszcza takie, gdzie reprezentuje się Polskę.
Poza tym jakoś specjalnie "chłopcy z platformy" się o niego nie uPOminają.
Widocznie i tak uważaja go za farciarza, bo wyląduje w Stanach na ciepłej posadce,
a oni muszą ratować swoje doopska i kurczowo trzymać się tonącej krypy.
..no bo kto ich zechce....?