Jestem tutaj na tyle długo (~5 lat), że mogę się uczciwie wypowiedzieć - NIGDY nie było tutaj tak dobrze jak obecnie. Tzn. pod hasłem "dobrze" mam na myśli "bezpiecznie dla zainwestowanego kapitału". Wchodząc na gpw, jako żółtodziób, kupowałem DW za 60 zł i na fali covidowego szaleństwa, przeżyłem rajd na 250 zł... i z powrotem. :) Byłem na tyle "głupi/niedoświadczony", że biernie przyglądałem się jak rośnie i spada oraz jak ze 100 tysięcy "zysku" robi się minus. :D Oczywiście coś takiego potrafi zaboleć, ale na szczęście to tylko pieniądze, które dla mnie (minimalisty) nie odmieniają specjalnie życia. Co więcej, nie jestem spekulantem (oszustem/cwaniakiem), który chciałby się dorobić na innych. Mój wewnętrzny kodeks moralny nie pozwala mi się cieszyć z tego, że kupuję coś bardzo tanio, upycham drugiemu, a ten zostaje z gorącym kartoflem i wszystko traci. Po prostu nie chcę przyczyniać się do cudzych nieszczęść, a wiem, że mało kto potrafi się obchodzić z pieniędzmi. Wolę kiedy spółka jest zdrowa, rośnie zgodnie z fundamentami i wszyscy są zadowoleni. No i myślę, że tak właśnie zaczyna się teraz dziać z DataWalk - to już nie jest to gdybanie, ustawianie się pod kółka, rysowanie kresek, bezzasadne wzrosty, niezrozumiałe spadki itp.. Złoto zostało oczyszczone (ze spekulantów) w tyglu ostatniej konferencji i kolejnych komunikatów. Ostatnia konferencja wszystko wyjaśniła, założenia z prospektów emisyjnych sprzed lat się sprawdzają. Mieliśmy topowe instytucje rządowe w USA, teraz topowe banki, no i budżet zaczyna się spinać. Jeżeli rozwiązania działają, dostajemy nagrody od instytucji komercyjnych, łapiemy oszustów i technologia się zwraca z nawiązką... to czego chcieć więcej? Kolejna emisja jako rozwodnienie i "bad_news"?! Może w przeszłości by tak było, ale nie przy obecnym otoczeniu oraz treści komunikatu. "Negocjacje poprzedziły rozmowy dotyczące potencjału długoterminowego partnerstwa i możliwości WSPÓLNEGO ROZWOJU BIZNESU. Realizując ten mariaż, liczymy również na aktywną rolę nowego inwestora w naszym biznesie". Myślę, że to już nie jest zwykły inwestor, który po prostu szuka okazji (za pieniądze swoich nieszczesnych/nierozgarniętych klientów), to musi być ktoś poważniejszy. No i tutaj są dwie możliwości - sektor rządowy (Macron i Francja nie znoszą USA, ostatnio nawet poparli Palestynę), ewentualnie sektor bankowy... Ale to (bank) raczej wykluczam, ponieważ mieliśmy/mamy już takie tematy z dużymi graczami i nie zrobiono z tego powodu dodatkowego szumu/dealu. Tzn. banki to gamechanger dla przychodów, skalowalny, opanowany i bezproblemowy temat, ale chyba nic więcej. Z drugiej strony, może się mylę, bo jak popatrzymy na aktywa MorganStanley, to posiadają ponad bilion dolarów, a dokładnie 1200 miliardów dolarów, czyli około 5x tyle ile ma rocznych wydatków polski nierząd... Banki to nie konta i lokaty, a instytucje posiadające mnóstwo aktywów na giełdach całego świata. Bez problemu mogą dostrzec okazję i na pewno stać ich na podmiot, którego rynkowa wartość jest ponad 2000x mniejsza niż Palantira... ale tylko na papierze. :D Co będzie dalej, co robić? W obecnej sytuacji (moim skromnym zdaniem) największym błędem będzie sprzedaż/realizacja zysków. Już sama, ostatnia konferencja wyznaczyła przełom i pozytywny kierunek dla cierpliwych. No, a tutaj nagle komunikat, który zmienia ZNACZNIE więcej... Słusznie nie odkryto wszystkich, najlepszych kart, kto nie wytrzyma, ten będzie żałował... ale tylko krótkoterminowo, bo po prostu nie dostanie swoich klikudzięsięciu procent w jeden dzień. Jednak nadal będzię okazja na wielokrotny zwrot inwestycji, bo to jest prawdziwa stawka tej inwestycji. Finalne scenariusze są dwa - przejęcie lub stworzenie globalnej, polskiej marki, która zawstydzi lichwiarzy, windykatorów z kruka i biznesmenów z xtb, którzy zarabiają na stratach swoich klientów. Dla mnie oba scenariusze są bardzo ciekawe i zamierzamy tutaj być do końca, czyli do osiągnięcia wartości godziwej w postaci kursu akcji składającego się z czterech cyfr.