W kanadzie kolejny pacjent zarażony wirusem, którym praktycznie nie da się zarazić. Zarażonym jest pasażer rejsu Hondius.
I teraz najważniejsze: oficjalnie wszyscy łączą wybuch zarażeń wirusem hanta z wycieczkowcem Hondius. Jednak WHO prowadzi dochodzenie w celu ustalenia pacjenta zero. Scenariuszem który spędza sen z powiek wirusologow na calym swiecie jest fakt, ze pacjentem zero nie musi byc pasazer Hondius. WHO przyznaje, ze moze byc kilka rownoleglych ognisk i kilkoro „rownoleglych pacjentow zero”.
Przyczyna sytuacji jest gwaltowny wzrost (miejscami 1000krotny) myszy dlugoogoniastej. Gatunek bedacy endemicznym rezerwuarem wirusa Hanta Andes zwiekszyl swoja populacje dzieki sprzykajacym warunkom pogodowym.
Dodatkowym problemem jest to, ze ciezko sledzic zachorowalnosc w Argentynie, ktora nie wspolpracuje z WHO.
Wirus hanta jest endemiczny w ameryce poludniowej i corocznie notuje sie przypadki zachoriwan jednak ze wzgledu na niski wspolczynnik zaludnienia nie ma wiekszych epidemi, zwykle konczy sie na jednym domostwie/malej wiosce. Jednak niepokojacym sygnalem jest to ze w Chile w tym roku zgloszono juz ilosc zachoriwan rowna sredniej z poprzednich lat. Dodatkowo, juz zglaszane sa zachorowania w obszarach miejskich. I to jest teraz glownym watkiem sledztwa WHO a przypadek Hondius uwazany jest za mniejszy problem.
Dalej uwazacie, ze jestesmy bezpieczni?