Ja to widzę tak... Kliniewski wyprowadził kapitał ze spółki i przy okazji opylił wszystkie swoje akcje, pewnie miał jakiś pomysł na zaniżenie kursu i przejecie spółki po zdecydowanie niższej cenie z wyczyszczonym zadłużeniem...
i tu się pojawił Kałyciok, który zagrał mu nanosie i ratuje spółkę bo zna szczegóły planu i mógł namieszać.
Optymizm mówi mi że to ma sens i spółka podniesie się silniejsza i zdrowsza
Realizm mówi, że to może jeszcze długo potrwać i tak naprawdę mniejszościowi nigdy nie odzyskają kasy bo będą emisje z wyłączeniem prawa poboru albo coś podobnego.
Pesymizm podpowiada (w oparciu o napotykane wpisy że KK i RK to kumple), ze to będzie jakiś duży wałek na któryn z bezwartościowym papierem zostaną drobni.
Co o tym wszystkim sądzicie??