poniewaz kursu nie da się ani uwalić ani istotnie podbić, to mnie się wydaje prostemu chłopu ze wsi podlaskiej, że nas wpuszczają w maliny tzw. i patrzą ile sztuk kwita ma ile sztuk ludziów....to tyle....bo jak ja jadę na targ z borówką to te tak sprawdzam ile kto ma do sprzedaży i udaję że jam jest skup. No i mi piszą a ja swoje robię i ja sprzedaję a une się zdrowo żywią niesprzedanym towarem....to wszystko, idę do obory bo gadzina wyje niedojona... a tak przy okazji bo w tv bylo, co to jest danka koreanka....?