Kolejne rozczarowujące dane płyną z polskiej gospodarki. Tym razem mocno zawiódł przemysł, odpowiadający za 25 proc. naszego PKB. W tym sektorze sierpniowa produkcja spadła o 1,9 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. To najgorszy wynik od kwietnia 2013 r. Jeszcze w ubiegłym miesiącu produkcja rosła w tempie 2,3 proc. rocznie, a do maja była wyraźnie powyżej 4 proc.
Spadek produkcji przemysłowej to częściowo efekt statystyczny i sytuacja na papierze wygląda gorzej niż w rzeczywistości. Nie oznacza to jednak, że nie ma się czym martwić. Tendencja spadkowa dynamiki produkcji jest mimo wszystko wyraźna i pokazuje, że tryby polskiej gospodarki się zacinają. Jeśli sytuacja w przemyśle szybko się nie poprawi, w najbliższych miesiącach sektor może wejść już w prawdziwą, nie tylko papierową recesję, a to będzie spowalniało wzrost też w innych sektorach.
— Sytuacja w przemyśle pogarsza się i wynika to głównie z dwóch powodów. Po pierwsze, przez spowolnienie gospodarcze w strefie euro spadają nowe zamówienia zagraniczne polskiego przemysłu (co widać w badaniu PMI). Po drugie, coraz wyraźniej ujawniają się negatywne efekty rosyjskiego embarga na produkty żywnościowe z Unii Europejskiej — tłumaczy Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.