W grze o sumie zerowej wygrani zarabiają dokładnie tyle ile stracili przegrani. Giełda to gra o sumie ujemnej. Zwycięzcy otrzymują mniej niż tracą przegrywający, poniewaz przemysl giełdowy sciaga pieniadze z rynku.
Czyli generalnie wszyscy wpłacają i później sie okazuje ze większość wyciąga znacznie mniej niż włożyła. Inni wyciagaja troche wiecej niz włożyli bo znaczną część zabierają im chociażby maklerzy. Zarabiaja tylko maklerzy, giełdy i doradcy...? To jest inwestowanie? ciezko to nawet podciagnac pod gre bo przeciez giełda potrafi byc tak nieprzewidywalna ze to tylko z hazardem mi sie kojarzy.
Troche sie podlamalem bo sam chcialem zaczac inwestowac i dlatego ineteresuje sie tym tematem. To prawda ze gielda jest to "gra o sumie ujemnej"?