Może to głupie, ale po kolejnym przełożeniu rozprawy SN naszła mnie myśl, czy rząd nie wykorzysta okazji do podporządkowania sobie banków. Scenariusz mógłby być następujący:
1. Sąd Najwyższy dorzuca do składu orzekającego paru "nowych" sędziów, których status nie jest powszechnie uznany.
2. Zapada wyrok niekorzystny dla banków.
3. Banki odwołują się do TSUE podając za argument nieprawidłowy skład orzekający.
4. TSUE przyznaje rację bankom.
5. Banki odmawiają wykonania wyroku SN.
6. Wkracza rząd "cały na biało", bierze w obronę frankowiczów.
7. Pod naciskiem któregoś z ministrów (a może nawet bez nacisków) KNF ustanawia zarządy komisaryczne w niepokornych bankach. Albo cofa licencję czy coś podobnego.
8. Na razie bez oficjalnej nacjonalizacji, ale jak banki zostaną wydojone, to się je przejmie za symboliczną złotówkę.
Co o tym myślicie?