Prezez spółki, której sam jest niemałym akcjonariuszem, działa na jej szkodę... Rozumie to ktoś? Przedtem wydawało mi się, że gościu przez ciamajdowatość coś pochrzanił, nie sprawdził zatwierdził i narobił bryndzy ale teraz czytam, że podobno utrudniał dostęp do konta firmy, dokumentów itp. no i jest spółka prawdopodobnie powiązana z nim która to odnosiła korzyści z otrzymywanych zleceń od AGP, niekorzystnych dla AGP...
Podzielcie się, jeśli macie jakieś przemyślenia. Może jeszcze jestem młody i naiwny ale jeszcze czegoś takiego nie widziałem i tego nie rozumiem.