Zainwestowaliście w spółkę technologiczną, na etapie gdy miała bardzo wczesnym model protytupu. Docelowy produkt był przeznaczony na rynek medyczny. Każdy z Was znał te fakty dokonując inwestycji. Podstawowy poziom rozgarnięcia wystarczy, aby stwierdzić, ze była to inwestycja mega ryzykowna - bardzo wstepne rozwiązanie, rynek na który diablo trudno sie wbić, no i podejście startupowe Brastera, czyli testowanie bojem. Czy wyście Szanowni inwestorzy tego nie widzieli? Ale tak z ręką na sercu. Ja wiem, ze z drugiej strony byla szansa na wielki zysk, który wystąpiłby gdyby produkt sie sprzedał. Ale szanse w analizie nie powinny przesłaniać ryzyk. O co macie pretensje do spółki? O to ze im nie wyszło? No szanse na sukces były pewnie na poziomie 5%. Możecie mieć co najwyżej szanse do siebie, ze okazalisice sie łatwowierni i zaślepieni przez potencjalne zyski. Portfel inwestycyjny buduje sie z rozmysłem. Na takie spolki jak Braster też w nim powinno być miejsce, ale w przegródce "pieniądze prawdopodobnie stracone, chociaż jak sie uda to przechodzę na emeryturę".