Tak przypuszczam. Nie ma chętnych na akcje BBI, bo i dlaczego mieliby być. Niebawem trzeba będzie wykupić obligacje za 0k. 42 mln złotych, a w kasie ledwie 11 mln i to wg stanu na koniec września. Mamy grudzień, więc prezes z tej kwoty wydał już zapewne ok. 3 mln złotych na pokrycie kosztów ogólnych zarządu. Zostaje ok. 8 mln złotych, brakuje ok. 34 mln złotych, żeby zaspokoić roszczenia obligatariuszy. Skąd prezes weźmie te miliony? Pożyczy do L&W? GK L&W już napożyczała dziesiątki milionów złotych spółkom z GK BBI, więc dalsze pożyczanie może być ryzykowne, gdy Koneser nie jest sprzedany i nie wiadomo kiedy będzie. A co się stanie, jeśli projekt RT nie doczeka się realizacji w planowanej wielkości i formie? Ostatni wyrok sadu w sprawie RT nie nastraja optymistycznie i jeśli RT powstanie, to za kilkuletnim opóźnieniem. Ja obecnie szacuję, że projekt nie zakończy się wcześniej niż w połowie lat trzydziestych tego wieku. Dla prezesa i kumpli nie stanowi to raczej problemu, ponieważ rocznie kasują miliony złotych ( w sumie), więc czerpią wymierne korzyści z faktu posiadania akcji BBI bez względu na ich wartość rynkową. Tracą pozostali akcjonariusze, ponieważ kurs spada, WK spada, a perspektywy są bardziej niż negatywne.
O czym świadczą mikre wolumeny obrotów oraz spadający kurs akcji ? Świadczą o tym, że chętnych do pozbycia się akcji BBI jest więcej niż chętnych do ich kupna. Skoro rynek wycenia akcje BBI coraz niżej, to oznacza, że spółka ma się coraz gorzej pod rządami prezesa i kumpli. Ci panowie najwyraźniej nie budzą zaufania rynku i inwestorów: efekty widzimy na GPW.
Przypuszczam, że ostatnimi, trwającymi ledwie kilka dni, większymi wolumenami obrotów i spadającymi kursami, stoi OFE NN. Ten akcjonariusz posiada > 1 mln akcji, czyli bardzo dużo. Jeśli tak faktycznie jest, to spodziewam się spadku kursu do wartości groszowych. Myślę, że pierwszy komunikat ESPI o sprzedawania akcji przez OFE NN wywoła negatywna reakcje rynku, a zlecenie K spadną do wartości poniżej 1 złotego.
O ile w ciągu ostatnich lat kurs spadał, to była zasadna spekulacja, że w akcjonariacie może pojawić się nowy, duży akcjonariusz z planami przejęcia władzy. Dlaczego taka spekulacja była uprawniona? Dlatego, że członkowie zarządu kontrolowali ok. 7% kapitału, a fundusze i p. Radziwiłł, od których ew. akcje mógłby odkupić taki nowy akcjonariusz z planami przejęcia władzy, kontrolowali ok. 32% kapitału. Obecnie sytuacja jest taka, że członkowie zarządu kontrolują ok. 35% akcji, więc wrogie przejęcie nie wchodzi w grę. I dlatego kurs spada, a nie rosnie, jak to było np. w III i IV q 2021 oraz w I q 2022 roku. Ponadto zmieniała się, od czasu wybuch pandemii, sytuacja na rynku nieruchomości komercyjnych. Zmieniła się na gorsze. A zatem oczekiwania cenowe przy sprzedaży Konesera, obecnie ok. 92 mln netto dla BBI, okażą się prawdopodobnie mocno zawyżone. Podobnie będzie z wyceną udziałów projekcie RT. Ja sam wcześniej wyceniałem je na ponad 100 mln złotych, ale dziś myślę, że ta wycena nie jest już aktualna, cena za udziały będzie niższa. Poza tym prezes nieustannie zadłuża ten projekt i błyskawicznie wydaje pożyczone od GK L&W pieniądze. To oznacza, że w sytuacji rozliczenia pożyczek udziałami w posiadaniu BBI może się okazać, że nie będzie żadnego przepływu finansowego do kasy BBI, czytaj nie będzie z tego żadnej gotówki dla BBI, a jeśli będzie, to prezes z pewnością wyda ją na pokrycie kosztów ogólnych zarządu, które obecnie wynoszą > 12 mln złotych rocznie. Akcjonariusze, tak zakładam, nie zobaczą z tego ani grosza.
Tandeciarze na forum niekiedy piszą o wypłacie dywidendy. Nikt na rynku w to nie wierzy. Dlaczego? Dlatego, że nie będzie zysków do wypłaty, a przede wszystkim będą obligacje, które wykluczają jakąkolwiek dywidendę. Zarząd w ostatnim sprawozdaniu rocznym oświadczył, że nadal będzie finansował działalność emisjami nowych obligacji. To ostatecznie wyklucza wypłatę jakichkolwiek zysków, wszak prezes i kumple maja pełna kontrole na WZA i żadna uchwała o dywidendzie nie znajdzie ich akceptacji. Członkowie zarządu pobierają rocznie, w sumie, miliony złotych z kasy spółki, więc nie są poszkodowani w przeciwieństwie do pozostałych akcjonariuszy, których wartość portfela topnieje, zysków nie ma, nie ma dywidendy itd. Model biznesowy stworzony przez prezesa i kumpli jest nieprzyjazny dla pozostałych akcjonariuszy, a bardzo lukratywny dla członków zarządu, którzy maja pełna kontrolę na WZA i RN. I nie ma powodu, żeby to się zmieniło, skoro najważniejszym akcjonariuszom, prezesowi i kumplom, nie dzieje się krzywda. Krzywda dzieje się pozostałym akcjonariuszom, czyż nie.
Moja spekulacja jest taka, że członkowie zarządu będą tak długo sprawować władzę, aż w spółce skończą sie pieniądze. Ten moment w mojej ocenie zbliża się nieuchronnie.
Taka jest moja spekulacja.:)